Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malowane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malowane. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 kwietnia 2015

Zakładka podwójnie hermetyczna, czyli to nie jest pikachu

Tym razem wrzucam coś, co namalowałam na specjalne życzenie mojego Lubego. I jest to zakładka. Zaskoczeni?;)

I nie, to, co na niej jest, to nie pikachu. To zergling przebrany za pikachu, z okazji Halloween. Tu mamy pierwszy stopień hermetyczności, bo akurat ten zergling pochodzi z serii fanowskich filmików - a konkretnie z tego odcinka. Natomiast, żeby zrozumieć, o co w tych filmikach chodzi, trzeba grać w StarCrafta.

Drugiej stronie zakładki trochę urwało od trójwymiarowości rysunku, bo w trakcie malowania zepsułam sobie mały pędzelek.:(

Akurat z tego rysunku jestem bardzo zadowolona.^^
Z tej strony zakładki jestem zadowolona zdecydowanie mniej...

środa, 6 sierpnia 2014

Smerfne zakładki

Nie chciałabym tej notki nazywać reaktywacja bloga - choć nie powiem, chciałabym na nim częściej coś pokazywać. Może się uda. Niemniej, jak na razie jest to pojedyncza notka, która wiosny nie czyni.

Tak się złożyło, że znajoma zamówiła u mnie  zakładki dla dwóch dziewczynek - jedną ze Smerfetkę, a drugą z Sasetką. Sprawa była dość pilna, dlatego zdjęcia robiłam o jakiejś barbarzyńskiej nocnej porze (dziś zakładki miałam przekazać nowej właścicielce), stąd brak jakichkolwiek zabiegów, żeby jakoś się na blogu prezentowały. Ot, czysty, żywiołowy dokumentalizm, mam nadzieję, że przyzwoitej jakości. Wszystko malowane akrylami na drewnie.

Pierwsza strona pierwszej zakładki - jestem z niej średnio zadowolona, choć uważam, że i tak wyszła nader przyzwoicie. A sztuczne oświetlenie bardzo źle robi nawet matowemu lakierowi, więc słabo widać liście na górze.:(
 
A tu imię nowej właścicielki Sasetki:)
Ze Smerfetki jestem zdecydowanie bardziej zadowolona. Na żywo wyglądała jeszcze lepiej.:)
A po drugiej stronie imię nowej właścicielki.:)

czwartek, 9 stycznia 2014

Alchemiczna

Od razu przeproszę was za marniutką jakość zdjęć. Tak to jest, jak się nie sfotografuje prezentu przed wyjazdem, a potem zapomni zabrać aparatu. A szkoda, bo z zakładki jestem wyjątkowo zadowolona.

Jak już wspomniałam, zakładka była prezentem dla Lubego. Jeśli ktoś trochę interesuje się mangą i anime, to zapewne rozpozna, że była inspirowana serią "Fullmetal Alchemist". I tak na jednej stronie mamy "logo" serii, zaś na drugiej tytuł oryginalny (a przynajmniej mam taką nadzieję - przerysowałam go jak najdokładniej, ale nie znam się na japońskich krzaczkach, więc głowy nie dam za to, co ostatecznie wyszło;)). Dodam tylko, że całość jest czarno-biała - wszelkie naleciałości w innych kolorach to wina kiepskiego aparatu.


poniedziałek, 25 listopada 2013

Smocza zakładka nr 1 czyli Temeraire

Jak niektórzy być może wydzieli na fanpejdżu mojego drugiego bloga, wpadł mi do głowy ostatnio pomysł na serię smoczych zakładek inspirowanych cyklem "Temeraire" Naomi Noivik (o pierwszym tomie możecie sobie poczytać tutaj). Docelowo ma ich być pięć, a oto i pierwsza. Z okiem tytułowego bohatera cyklu.

Dlaczego z okiem? Bo cały by mi się nie zmieścił.;P Poważnie. Nie osiągnęłam jeszcze aż takiej wirtuozerii w malowaniu akrylami, żeby na deszczułce 5x15cm zmieścić całego smoka z detalami. Ale oko jest w sam raz. I imię też (jeśli ktoś zgadnie, skąd je zajumałam, niniejszym przyznam mu Honorowy Order z Ziemniaka;)).


Muszę przyznać, że dalekam od zachwytu moim produktem (nawet chwościki jakieś takie niefajne mi wyszły), ale jak na pierwszą próbę stworzenia tak skomplikowanego kształtu wyszło całkiem nieźle. Może następnym razem będzie lepiej. No i muszę kupić matowy lakier. Koniecznie.



wtorek, 29 października 2013

Zakładka zrobiona z kotem Simona:)

Dotychczas zakładki do książek robiłam zwykle techniką dekupażu. Tym razem postanowiłam zmienić technikę - zakładka jet malowana - zwyczajnie, akylami, trochę czarnym markerem i trochę cienkopisem (tfuzgińprzeadnij). I nauczyłam się czegoś: nigdy nie używaj cienkopisu do narysowania czegoś, co później chcesz pokryć lakierem. Niby że cienkopis wodoodporny nie jest, ale żeby nie był też lakieroodporny? Całe szczęście, udało się uratować sytuację, choć zakładka nieco ucierpiała. Zwłaszcza koty na niej.

Na początek migawka z procesu tworzenia:


A teraz sesja zdjęciowa po ukończeniu: